Złoto Bogatego Ojca – GRATIS do końca listopada !

Listopad 13, 2008

Instytut Praktycznej Edukacji (IPE), czyli
wydawca polskich wersji językowych książek Roberta Kiyosaki, przygotował świetną
promocję dla swoich czytelników.

Do końca listopada, do każdej książeczki
zakupionej w ich księgarni
na stronie BogatyOjciec.pl dostaniemy ZA DARMO najnowszą pozycję R. Kiyosaki
Złoto
Bogatego Ojca
[/wycinek]


Na stronie IPE nie znalazłem dokładnego opisu
tej nowej pozycji. Z tego co można tam wyczytać, dowiemy się, że książka nie jest
sprzedawana oddzielnie, jest to seria limitowana. Nie wiem natomiast czy książka
trafi w ogóle do księgarni i normalnej sprzedaży. Tak czy inaczej zamówiłem
sobie dzisiaj coś z księgarni internetowej IPE, opłaciłem zamówienie i czekam na
przesyłkę. To coś, które zamówiłem to wspólne
dzieło Kiyosakiego i Trumpa Dlaczego
chcemy żebyś był bogaty?
(twarda oprawa,
388 stron). Książka ta do najtańszych nie należy, kosztuje 79 zł., ale zdecydowałem się na nią, bo:

1. jest to jedyna pozycja R.
Kiyosaki, której jeszcze nie czytałem

2. do tej książki
JAKO GRATIS dostanę płytę DVD (płyta jest oczywiście w
polskiej wersji językowej a jej fragment możecie obejrzeć
tutaj)

3. zgodnie z ofertą obowiązującą tylko do 30,11,2008r., wydawnictwo PODARUJE mi w prezencie Złoto
Bogatego Ojca

Tak więc za 79 zł. (+ przesyłka 6,50 zł.)
dostanę 2 książki i 1 płytę DVD. Tym to sposobem Złota Bogatego Ojca nie
dostanę gratis :( Dałem się złapać na hasło reklamowe? Nieeee :) , zamówiłem tą
książkę bo chce ją przeczytać (dla mnie motywacji nigdy nie za wiele).


Dla Was mam jednak sposób na tańszy zakup, a robimy to tak:

Za jedyne 29,95 zł. (+
przesyłka 6,50 zł.), kupujemy pierwszą książkę z serii, czyli “Bogaty
Ojciec…” do której także GRATIS dostaniemy “Złoto Bogatego…”.
Następnie, “Bogatego Ojca…” sprzedajemy na allegro za jakieś 20 zł., i tym
sposobem nowość z limitowanej serii Roberta Kiyosaki zdobędziemy za 16,45 zł.
(już z przesyłką).

Oczywiście tym, którzy nie czytali jeszcze żadnej z książek R.K. nie polecam sprzedaży “Bogatego Ojca…” bo moim skromnym zdaniem jest ona
znacznie więcej warta niż marne 20 zł., które dostaniemy sprzedając ją innej
osobie.

Wartość tej pozycji jest pewnie inna dla każdej osoby, ja mogę tylko
powiedzieć, że kupując tą książkę kupiłem sobie wolność. Właśnie dzięki temu, że
przeczytałem Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec, a później kolejne książki z tej serii, już od 2
lat nie pracuje na etacie i nie jestem czyimś pionkiem (trybem w małej firmie
czy wielkiej korporacji). Od 30 zł., zacząłem swoją drogę do wolności i ją
osiągnąłem. Siedzę więc sobie teraz spokojnie w domku, wiedząc że jutro ani
pojutrze nie muszę wstawać do głupiej pracy. Sposób w jaki zarabiam teraz
pieniądze jest znacznie przyjemniejszy od tego, który pamiętam z przeszłości.

..miało być o Złocie Bogatego Ojca, a ja
piszę o sobie, wybaczcie. Dużo już jednak o tym “Złocie…” nie napiszę, bo
książki jeszcze nie czytałem. To co napisał wydawca mieści się zaledwie w kilku
zdaniach, które zamieszczam poniżej:

Dowiedz się jak stworzyć swój
własny Fort Knox!
Przeczytaj historię Roberta
Kiyosaki Złoto Bogatego Ojca, aby dowiedzieć się jak zamienić “złe”
pieniądze na “dobre” i jak posiadanie złota przyciąga inne bogactwa.

Aby otrzymać swój egzemplarz Złota Bogatego Ojca, zamów jeszcze dziś
dowolną książkę z serii Bogaty Ojciec lub grę CASHFLOW.

Do każdego zamówienia złożonego do 30. listopada dołożymy jeden egzemplarz tej
niedostępnej w sprzedaży książki autorstwa Roberta Kiyosaki. Zdobądź wiedzę
dostępną tylko dla wtajemniczonych!



Miałem już kończyć, ale wpadło mi coś na myśl. Aby zapłacić jeszcze mniej za “Złoto Bogatego…”, zanim zamówicie jakąkolwiek
książkę z księgarni IPE, zapiszcie się do Programu Partnerskiego Bogaty Ojciec
(wchodzimy na BogatyOjciec.pl i w menu na górze mamy zakładkę Program
Partnerski
) lub po prostu klikając
TUTAJ w mój link partnerski.
Po zakończeniu rejestracji, kliknijcie już w swój link partnerski prowadzący na
stronę BogatyOjciec.pl (link będzie miał postać http://BogatyOjciec.pl/?A=23414). Tak więc
kliknijcie w ten swój link (lub skopiujcie go i wklejcie do przeglądarki), i
dopiero wtedy zamawiajcie coś ze sklepu IPE.

Za każdy zakup dostaniecie 15% ceny
zakupionych produktów. Zmieni się nam więc ostateczna cena za jaką dostaniemy
“Złoto..”, nie będzie to już 16,45 zł., a tylko 11,96 zł. [Kupno
"Bogatego Ojca..." za 29,95 zł. - 15% = 25,46 zł. + 6,5 zł. przesyłka = 31,96
zł. - 20 zł. sprzedaż "Bogatego Ojca..." = 11,96 zł.]


No to tyle na dziś. Więcej napiszę jak już będę po lekturze.

Pozdrowionka. Damian

PS. Dawajcie jakieś kandydatury na “Przyjaznego
Inwestora roku 2008
“, bo jak na razie to mamy tylko 2 osoby. Nie będzie komu
nagród rozdawać :)


Jak w ciągu 10 lat można zamienić 10 tysięcy dolarów w 10 milionów dolarów?

Wrzesień 4, 2008

“Największy strach wśród Amerykanów wywołuje wizja wyczerpania się pieniędzy, gdy nie będą już oni pracowali”.
Z badań przeprowadzonych przez dziennik USA Today

“Ludzie borykają się z finansami głównie dlatego, że zwracają się po finansową poradę do ludzi biednych lub sprzedawców”.
Bogaty ojciec

W grudniu 2002 roku lokalna gazeta w Phoenix w stanie Arizona opublikowała tekst dotyczący Przepowiedni bogatego ojca – mojej książki, która ukazała się w październiku tego samego roku. Zdziwiło mnie to, że artykuł był sprawiedliwy i wyważony. Byłem zaskoczony, ponieważ wielu dziennikarzy zajmujących się tematyką finansową nie miało zbyt pochlebnego zdania na temat mojej książki.

Mimo że tekst był sprawiedliwy i wyważony, kończył się niemiłą uwagą, która mi się nie spodobała. Chodzi o komentarz dotyczący 39-procentowego zwrotu z mojej ostatniej inwestycji. Odniosłem wrażenie, że autor dawał w ten sposób do zrozumienia, że albo skłamałem, albo przesadziłem, mówiąc o moich zyskach.

Oczywiście większość z nas nie lubi ludzi, którzy się przechwalają lub przesadzają. Ja także nie przepadam za takimi osobami. Uwaga ta jednak nie spodobała mi się dlatego, że się nie przechwalałem, ani nie przesadzałem. Tak naprawdę, wręcz przeciwnie – zaniżyłem moje zyski. Innymi słowy, mój zwrot z inwestycji nie istniał tylko na papierze. Zwrot z zainwestowanych przeze mnie pieniędzy został określony na podstawie prawdziwej gotówki w mojej kieszeni i znacznie przekraczał 39%.

Pozwoliłem, żeby ten komentarz zaprzątał mi głowę przez kilka dni. W końcu zadzwoniłem do redakcji gazety, aby umówić się na spotkanie z dziennikarzem i wszystko wyjaśnić. Powiedziałem mu, że nie oczekuję, iż coś jeszcze o mnie napisze albo że opublikuje sprostowanie. Chciałem jedynie spotkać się w jego biurze w towarzystwie mojego księgowego i pokazać mu moje zestawienia finansowe oraz wytłumaczyć, w jaki sposób osiągnąłem te 39% zwrotu. Zgodził się z przyjemnością i ustaliliśmy datę spotkania.

Kiedy już wraz z moim księgowym wyjaśniłem mu, jak uzyskałem te 39% i że liczba ta była tak naprawdę zaniżona, skomentował to tak:

- Cóż, przeciętny inwestor nie może robić tego, co pan.
- Nigdy nie mówiłem, że może – zauważyłem.
- To, co pan robi, jest zbyt ryzykowne – stwierdził.
- W ciągu ostatnich kilku lat miliony inwestorów straciło biliony dolarów, znaczną ich część na akcjach i funduszach inwestycyjnych, które pan polecał. Wielu ludzi, którzy stracili pieniądze, inwestując długoterminowo w jednostki uczestnictwa funduszy, nigdy nie będzie mogło przejść na emeryturę. Czy to nie jest ryzykowne?
- Stało się tak z powodu dużej korupcji w firmach – bronił się mój rozmówca.
- Po części to prawda. Ale ile z tych strat powstało wskutek złych rad udzielanych przez doradców finansowych, maklerów giełdowych i dziennikarzy? Jeżeli długoterminowe inwestowanie w fundusze to taki dobry pomysł, to dlaczego tak wielu ludzi straciło tyle pieniędzy?
- Nie wycofuję się z mojej porady. Nadal twierdzę, że inwestowanie długoterminowe i dywersyfikacja portfela funduszy inwestycyjnych to najlepszy plan dla przeciętnego inwestora.
- Zgadzam się – odpowiedziałem. – Pańska propozycja jest najlepsza dla przeciętnego inwestora, ale nie dla mnie.
Mój księgowy, Tom, wtrącił się w tym momencie do rozmowy.
- Gdyby przeciętny inwestor zmienił nieco podejście i używał innych aktywów, mógłby osiągać o wiele wyższe zyski przy znacznie mniejszym ryzyku. Zamiast siedzieć bezczynnie i obserwować, jak rynek raz zwyżkuje, a raz zniżkuje, słuchając finansowych guru, którzy usiłują wskazać na kolejne “świetne” akcje, jakie warto będzie wybrać, inwestor może wykorzystać proponowany przez Roberta plan bogatego ojca, dzięki któremu nie będzie musiał wpadać w panikę za każdym razem, gdy rynek zniżkuje, lub zastanawiać się, w którym sektorze notowania akcji wzrosną. Nie tylko osiągnie on o wiele wyższe zyski przy mniejszym wkładzie własnym i mniejszym ryzyku, ale automatycznie, jak na zawołanie, zaczną płynąć pieniądze. Często nazywam tę strategię inwestycyjną magicznymi pieniędzmi.

Jak się okazało – zwrot z inwestycji rzędu 39% i magiczne pieniądze – to zbyt wiele jak na takie krótkie spotkanie z dziennikarzem. Gdy padło pojęcie magiczne pieniądze, spotkanie dobiegło końca.

Jak wspomniałem, ten dziennikarz był otwarty i pozytywnie nastawiony. Kilka tygodni później napisał o mnie kolejny artykuł, mimo że go o to nie prosiłem. Chociaż tekst był precyzyjny, autor pominął kwestię tego, w jaki sposób uzyskałem tak wysokie zwroty z inwestycji. Nie wspomniał też nic o magicznych pieniądzach.

Najważniejsze jest to, że zawdzięczam temu dziennikarzowi inspirację do napisania tej książki, która nie jest skierowana do przeciętnego inwestora.

FAQ (Często zadawane pytania)

Po spotkaniu z dziennikarzem postanowiłem napisać tę książkę. Zdecydowałem, że nadszedł już czas, żeby wyjaśnić formułę bogatego ojca mówiącą o tym, jak sprawić, aby mała inwestycja przyniosła ultraduży zysk. Książka ta pozwoli mi także odpowiedzieć na kilka często zadawanych pytań, na które zwykle unikam odpowiedzi. Oto niektóre z nich:

1. “Mam 10 tysięcy dolarów. W co powinienem zainwestować?“.
2. “Jaki rodzaj inwestycji pan poleca?”.
3. “Jak mam zacząć?”.

Do tej pory wahałem się z odpowiedzią na te pytania głównie dlatego, że tak naprawdę musiałbym powiedzieć: “To zależy od pana. To, co ja bym zrobił, często różni się od tego, co pan powinien zrobić”.

Po drugie, gdy zdarzyło mi się odpowiadać na pytania tego typu i szczegółowo wyjaśniać, co robię oraz jak osiągam wysokie zwroty z inwestycji przy mniejszym wkładzie własnym i mniejszym ryzyku, często spotykałem się z takimi reakcjami:

1. “Tego nie da się tutaj zrobić”.
2. “Nie stać mnie na to”.
3. “Czy nie istnieje jakiś prostszy sposób?”.

Dlaczego tak wiele osób traci

Moim zdaniem w latach 2000-2003 miliony ludzi straciło biliony dolarów między innymi dlatego, że poszukiwali oni prostych odpowiedzi na pytania o to, gdzie zainwestować swoje pieniądze. I znalazło się wiele osób, które chętnie udzieliły tych prostych odpowiedzi typu:

1. “Oszczędzaj pieniądze”.
2. “Inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj”.
3. “Potnij swoje karty kredytowe i wydostań się z długów”.

Książka ta nie jest napisana dla ludzi, którzy chcą otrzymać proste odpowiedzi. Jeśli lubisz nazbyt uproszczone odpowiedzi na pytania dotyczące finansów, chętnie przyjmowane przez większość ludzi, to prawdopodobnie ta książka nie jest dla Ciebie. Moje odpowiedzi wielu osobom mogą się wydawać zbyt trudne lub zbyt zawiłe.

Książka została napisana dla tych, którzy chcą mieć większą kontrolę nad swoimi pieniędzmi i zarobić ich o wiele więcej, używając środków, które obecnie posiadają. Jeśli to Cię, Czytelniku, interesuje, to czytaj dalej.

Najgorszy sposób, żeby stać się bogatym

Wspomniany wcześniej dziennikarz miał rację, gdy mówił, że jego rada jest dobra dla przeciętnego inwestora. Ale tak naprawdę zachęcał do wybrania jednej z najtrudniejszych dróg prowadzących do bycia bogatym. Pracujący na etacie ludzie, którzy wpłacają pieniądze na plan emerytalny, taki jak 401(k) w USA, plan opierający się na jednostkach uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, jadą przez życie bardzo wolnym autobusem. Ma on zużyty silnik, co oznacza, że nie jedzie zbyt szybko i nigdy nie osiąga maksymalnych zysków. Nie działają w nim też hamulce, co sprawia, że zjazdy są przerażające.

Chociaż długoterminowe inwestowanie w plany emerytalne może być dobre dla przeciętnego inwestora, dla mnie jest wolnym, ryzykownym, nieskutecznym i wysoko opodatkowanym sposobem inwestowania.

Istnieją lepsze inwestycje

Gdy słyszę pytanie: “W co powinienem zainwestować?”, pokazuję ten oto wykres, jeśli mam go przy sobie:

I zazwyczaj dodaję: “Istnieją trzy różne rodzaje aktywów: biznesy, nieruchomości i papiery wartościowe. Powyższy wykres porównuje dwa z nich, mianowicie nieruchomości i inwestowanie w indeks S&P 500, w który większość przeciętnych inwestorów powinna inwestować. Niech wykres mówi sam za siebie. Sądzę, że pokazuje on różnice między szczytami górskimi a pagórkami”.

Wyjaśniając dalej, mówię: “Dobrą i prostą inwestycją jest wpłacenie pieniędzy na fundusz oparty o indeks S&P 500. Dla większości menedżerów funduszy inwestycyjnych indeks S&P 500 jest punktem odniesienia, który chcą przekroczyć. Niestety, bardzo niewielu udaje się tego dokonać”.

Wówczas zwykle słyszę pytanie: “Czy potrzebujemy menedżera funduszu, jeśli niewielu z nich potrafi osiągnąć lepsze wyniki niż S&P? Dlaczego po prostu samemu nie zainwestować tych pieniędzy w S&P?”.

Odpowiadam wtedy: “Sam zadaję sobie to pytanie. Jeśli zainwestuje pan 10 tysięcy dolarów w nieruchomości, to tak naprawdę zwiększa pan podstawę swojej inwestycji, używając dźwigni finansowej w wysokości 90%, w tym wypadku 90 tysięcy dolarów pożyczonych z banku. W latach 1992-2002 pańskie 10 tysięcy zainwestowane w S&P wzrosłoby do 17 397 dolarów. Natomiast kwota 10 tysięcy, wraz z pieniędzmi banku, zwiększyłaby się do 158 673 dolarów”.

Gdy ludzie przyjrzą się temu wykresowi, mają kolejną wątpliwość: “Dlaczego więcej osób nie inwestuje w nieruchomości?”.

“Aby inwestować w nieruchomości, trzeba być lepszym inwestorem” – wyjaśniam. “Żeby z powodzeniem inwestować w nieruchomości, nie wystarczą same umiejętności finansowe, potrzeba o wiele więcej kapitału i umiejętności menedżerskich. Kupowanie papierów wartościowych jest o wiele prostsze, tańsze i nie potrzeba się zbytnio nimi zajmować, dlatego właśnie tak wiele osób w nie inwestuje”.

Przeciętne zyski

Zaznaczam jednak, że wartości zwrotów z nieruchomości podane na tym wykresie są średnią dla całego kraju, a średnie mogą kłamać. W rzeczywistości zwroty były o wiele wyższe w pewnych częściach kraju i o wiele niższe w innych. Dlatego podkreślam: “Indeks S&P to rynek międzynarodowy, a nieruchomości – lokalny. To znaczy, że jeśli jest pan bystrym inwestorem zajmującym się nieruchomościami, często może pan osiągnąć jeszcze wyższe zyski. Pańskie 10 tysięcy dolarów zainwestowane w S&P 500 przyniosłoby panu taki sam zwrot jak wszystkim innym inwestorom, podczas gdy identyczna kwota zainwestowana w nieruchomości w tym samym czasie mogłaby przynieść o wiele więcej niż 158 673 dolary lub o wiele mniej. Jeśli inwestowanie w nieruchomości panu nie wychodzi i nie potrafi pan nimi zarządzać, to mógłby pan stracić te 10 tysięcy, które pan zainwestował, a możliwe że nawet i więcej. Jeżeli nie jest pan zbyt dobry w kupowaniu nieruchomości i zarządzaniu nimi, to więcej pan zyska, inwestując w indeks S&P 500. To, czy odniesie pan sukces, inwestując w nieruchomości, zależy od inwestora, czyli od pana. W przypadku S&P 500 zależy to od 500 spółek, których indeks ten dotyczy”.

Ludzie interesują się jeszcze czymś: “Czy z tych 10 tysięcy można uzyskać jeszcze wyższy zwrot niż 158 673 dolary?”. Odpowiedź brzmi: “Tak, ale żeby tego dokonać, inwestor często musi wykorzystać potęgę biznesu”. Z trzech rodzajów aktywów biznes jest tym najpotężniejszym, jednak wymaga najwięcej umiejętności w trakcie jego zakładania, rozwijania i dalszego kierowania nim. Dla kogoś, kto potrafi budować biznesy i umie inwestować w nieruchomości, możliwe są ultrawysokie zyski, których nie da się umieścić na wykresie porównującym indeks S&P do nieruchomości. Innymi słowy, zyski te nie mieszczą się w skali.

Jak osiągnąć ultrawysokie zyski

Chociaż część zawartych tu informacji pojawiła się już w innych książkach z serii “Bogaty ojciec”, dokładniej niż kiedykolwiek wcześniej opiszę, jak można uzyskać niewyobrażalnie wysokie zwroty z inwestycji. Wprowadzę akceleratory pieniędzy, z którymi zapoznał mnie bogaty ojciec.

Z tej książki dowiesz się, dlaczego dywersyfikacja i inwestowanie długoterminowe stanowią często nie najlepszą poradę inwestycyjną oraz dlaczego stosujące się do niej osoby najczęściej tracą pieniądze na rynku.

Jednym z najpilniej strzeżonych sekretów inwestorów odnoszących sukcesy nie jest dywersyfikacja, ale integracja. Zamiast inwestować tylko w jeden rodzaj aktywów, integrują oni dwa lub trzy rodzaje aktywów. Następnie korzystają z akceleratorów, dźwigni finansowej i technik ochrony w stosunku do pieniędzy przepływających przez te aktywa. Dla przykładu, Bill Gates stał się najbogatszym człowiekiem na świecie dzięki integracji potęgi biznesu i papierów wartościowych. Zrealizował marzenie wielu przedsiębiorców, czyli zbudował firmę i wprowadził ją na giełdę. Innymi słowy, zamienił część swojego biznesu w papiery wartościowe, często nazywane udziałami. Gdyby Bill Gates nie wprowadził swojej firmy na giełdę, i tak prawdopodobnie byłby bogaty, ale możliwe, że nie stałby się najbogatszym człowiekiem na świecie w tak młodym wieku. Mówiąc prościej, to integracja dwóch rodzajów aktywów stała się akceleratorem jego majątku. Nie zostałby najbogatszym człowiekiem na świecie, gdyby otrzymywał pensję jako pracownik Microsoftu i gdyby wpłacał ją na zdywersyfikowane fundusze inwestycyjne.

Donald Trump uzyskuje większe zwroty z zainwestowanych pieniędzy, będąc właścicielem biznesu, który zajmuje się inwestowaniem w nieruchomości. Natomiast Warren Buffett, największy inwestor na świecie, osiąga niezwykle wysokie zyski dzięki temu, że jest właścicielem firmy inwestującej w inne biznesy.

Wielki biznes a mały biznes

Nie oznacza to, że Twój biznes musi być wielki albo że musi być związany z nieruchomościami. Chodzi o to, że inwestor może być właścicielem małego biznesu i jednocześnie inwestować w nieruchomości. To tak, jakby mieć dwa zawody – jeden dla siebie, a drugi dla swoich pieniędzy, co bardzo polecam. Na przykład, jestem znany dzięki temu, że piszę – jestem autorem książek. To moje zajęcie, tym się zajmuję. Natomiast zawodem moich pieniędzy są nieruchomości. Ważna jest integracja dwóch lub trzech rodzajów aktywów, a nie dywersyfikacja w obrębie tylko jednego rodzaju.

Nawet jeśli jesteś właścicielem małego biznesu, możesz mieć te same korzyści finansowe co wielkie firmy. Tak jak duży biznes i giełda uczyniły Billa Gatesa multimiliarderem, tak mały biznes, nieruchomości i papiery wartościowe mogą sprawić, że Ty staniesz się multimilionerem w mniej niż 10 lat. Pytanie brzmi: “Czy będziesz potrafił umiejętnie inwestować w co najmniej dwa różne aktywa lub rodzaje aktywów?”. Jeśli tak, to może zadziałać finansowa magia.

Synergia a dywersyfikacja

Dzięki tej książce poznasz formułę bogatego ojca mówiącą o tym, jak uzyskać ultrawysokie zwroty z inwestycji. Bogaty ojciec nauczył swojego syna i mnie, że trzeba mieć solidnych doradców i potem integrować potęgę sił finansowych, którymi są:

- biznes,
- nieruchomości,
- papiery wartościowe,
- pieniądze banku,
- przepisy podatkowe,
- prawo spółek.

Integrować oznacza łączyć i działać razem. Dywersyfikować to rozdzielać i działać osobno.

Jeżeli ktoś potrafi zintegrować wszystkie sześć sił i dzięki temu przyśpieszyć cały proces, to może osiągnąć ultrawysokie zyski, zaczynając od bardzo niewielkiej ilości pieniędzy. Jeśli ktoś potrafi zrobić to znakomicie, to pojawiają się magiczne pieniądze lub synergia finansowa.

Co to jest synergia?

Słowo “synergia” jest często tak definiowane: “całość jest większa niż suma poszczególnych części”. Mówiąc prościej, oznacza to, że 1 + 1 = 4. Suma – w tym przypadku 4 – jest większa niż suma części, czyli 1 + 1.

Inny przykład synergii: Powiedzmy, że masz nasionko dyni i trochę ziemi. Sama ziemia nie sprawi, że z ziarenka wyrośnie dynia, nawet jeśli przysypujesz je coraz większą jej ilością. Jeśli jednak do tej ziemi dodasz słońca i wody we właściwych proporcjach, to nagle ziarenko zacznie kiełkować. To synergia ziemi, słońca i wody sprawia, że w ziarenku zachodzi magia. To samo dzieje się z pieniędzmi. Przy udziale odpowiednich składników Twoje pieniądze mogą “rosnąć” jak zaczarowane. Jeśli znajdują się one pod warstwą zdywersyfikowanej ziemi, to mogą zamienić się w grzyb, ale nie staną się magicznymi pieniędzmi.

Potęga synergii

Książka ta opowiada o tym, w jaki sposób możesz okiełznać swoje pieniądze, wykorzystując różne siły finansowe i doprowadzając do powstania finansowej synergii, inaczej mówiąc – magicznych pieniędzy.

Oczywiście ta książka nie jest przeznaczona dla przeciętnego inwestora. Powtórzę raz jeszcze słowa, które wypowiedział dziennikarz, gdy wyjaśniłem mu, jak osiągnąłem 39-procentowy zwrot z inwestycji: “Cóż, przeciętny inwestor nie może robić tego, co pan”.

Przytoczę także moją odpowiedź na ten komentarz: “Nigdy nie mówiłem, że może”.

Ta książka jest dla tych, którzy nie lubią oddawać swoich pieniędzy w ręce obcych ludzi, mając nadzieję i jednocześnie się modląc, że będą mogli z nich skorzystać, gdy zajdzie taka potrzeba. Jest to książka dla kogoś, kto pragnie mieć większą kontrolę nad swoimi pieniędzmi i chce, żeby jego zwroty z inwestycji przewyższały przeciętne zyski przeciętnych inwestorów. Nie dowiesz się z niej, co dokładnie masz zrobić – ponieważ to, co zrobisz, aby stać się bogatym i sposób, w jaki tego dokonasz, tak naprawdę zależy wyłącznie od Ciebie – ale pomoże Ci zrozumieć, dlaczego niektórzy inwestorzy osiągają o wiele wyższe zyski niż przeciętny inwestor – przy mniejszym ryzyku, mniejszych pieniądzach i w znacznie krótszym czasie.

Czy możesz zarobić 10 milionów dolarów, gdy zainwestujesz 10 tysięcy w fundusze inwestycyjne?

Czy to oznacza, że po przeczytaniu tej książki będziesz w stanie uzyskać podobne wyniki, gdy zainwestujesz swoje 10 tysięcy dolarów? I znowu odpowiedź brzmi: “To zależy od Ciebie”.

Ważniejsze może się okazać inne pytanie: “Czy uważasz, że w 10 lat możesz zamienić 10 tysięcy dolarów w 10 milionów poprzez inwestowanie jedynie w fundusze inwestycyjne?”. O to samo można zapytać kogoś, kto inwestuje jedynie w nieruchomości. W większości przypadków odpowiedź brzmi: “Nie”. Bardzo trudno osiągnąć ultrawysokie zyski tylko z jednego rodzaju aktywów, a tego właśnie usiłuje dokonać większość ludzi. Jeżeli jednak zainwestują w różne rodzaje aktywów i zintegrują potęgę różnych akceleratorów aktywów, to stworzą w ten sposób synergię inwestycyjną i umożliwią sobie osiągnięcie ultrawysokich zysków.

Największa obawa Amerykanów

Podczas jednej z moich pogadanek młoda kobieta podniosła rękę i zapytała:

- Dlaczego ultrawysokie zyski są takie ważne? Dlaczego nie można stawać się bogatym powoli? I dlaczego w ogóle pieniądze mają tak ogromne znaczenie? Czy bycie szczęśliwym nie jest ważniejsze?

Za każdym razem, gdy mówię o pieniądzach i stawaniu się bogatym, zawsze wśród słuchaczy znajdzie się ktoś o nastawieniu, które ja nazywam cyniczną postawą opartą na stwierdzeniu: “pieniądze nie są ważne”. Tym razem byłem przygotowany. Uśmiechnąłem się i rozdałem artykuł z dziennika USA Today. Gazeta przeprowadziła ankietę i odkryła, że “wizja wyczerpania się pieniędzy wywołuje wśród Amerykanów największy strach”. Ich główną obawą nie jest nowotwór, przestępczość czy wojna atomowa. Nowym największym strachem jest dla nich wizja wyczerpania się pieniędzy, gdy będą już w podeszłym wieku. Bardzo obawiają się również długiego życia bez pieniędzy. Większość Amerykanów zdaje sobie sprawę, że system ubezpieczeń społecznych i państwowe ubezpieczenie zdrowotne mogą nawet nie dotrwać do czasu, gdy oni będą potrzebowali pomocy na stare lata.

Pozwoliłem, aby ta młoda kobieta przeczytała artykuł grupie, a ja w tym czasie napisałem na tablicy “Finansowa gra”. Poniżej narysowałem następujący schemat:

Gdy już przebrzmiały ostatnie słowa artykułu, zapytałem:

- Czy wiedziała pani, że do końca 2010 roku 78 milionów Amerykanów skończy 65 lat lub więcej? Co trzeci nie ma planu emerytalnego.
- Słyszałam o tym. Ale dlaczego nazywa pan to grą?

Wziąłem oddech, wskazałem na kolumnę “Wiek” na tablicy i powiedziałem:

- Gra często dzieli się na kwarty. Na przykład mecz profesjonalnego futbolu amerykańskiego rozgrywany jest w 15 minutowych kwartach. Wielu ludzi opuszcza szkołę w wieku około 25 lat i planuje przejść na emeryturę, mając 65 lat. Oznacza to, że finansowa gra, w którą gramy, trwa 40 lat, czyli jedna kwarta to 10 lat. Mamy nadzieję, że w ciągu tych 40 lat zarobimy i odłożymy wystarczająco dużo pieniędzy na emeryturę. Ja byłem w stanie wydostać się z tej gry na początku 3. kwarty, w wieku 47 lat. Moja żona Kim zwyciężyła w swojej grze, mając 37 lat, tuż po zakończeniu 1. kwarty. Czy rozumie pani, co mam na myśli, mówiąc o tej grze?

Młoda kobieta pokiwała twierdząco głową, cały czas ściskając w ręku artykuł z USA Today.

- A jeśli nie mają wystarczająco dużo pieniędzy i pracują po 65. roku życia, to nazywa pan to “dogrywką” – upewniła się.
- Zgadza się. Właściwie to może im to wyjść na dobre, ponieważ praca sprawi, że będą zdrowsi. Różnica jednak polega na tym, czy muszą, czy chcą pracować.
- A “koniec czasu” oznacza, że mimo iż żyjemy, to fizycznie nie jesteśmy już w stanie pracować.
- To prawda – odpowiedziałem, skinąwszy głową. – Czy zechce mi pani powiedzieć – nie podając mi swojego wieku – w której kwarcie finansowej gry pani się teraz znajduje i czy nadal pani gra, czy już pani w niej wygrała? – zapytałem.
- Mogę panu powiedzieć, ile mam lat. Mam 32 lata, co plasuje mnie w 1. kwarcie pańskiej finansowej gry.

Po chwili przerwy powiedziała:

- I daleko mi do zwycięstwa. Jestem pogrążona w długach związanych z kredytem studenckim, z opłatami za dom, za samochód, z podatkami i zwyczajnym codziennym życiem. To wszystko zabiera większą część moich zarobków.

Pozwoliłem, żeby jej słowa odbiły się echem po sali. Po długiej ciszy zacząłem mówić:

- Dziękuję za szczerość. A gdyby zaczynała pani 4. kwartę – powiedzmy miałaby pani 55 lat – i dopiero co straciła pani dużo pieniędzy na giełdzie, czy byłoby panią stać na inwestowanie długoterminowe? Czy mogłaby pani sobie pozwolić na kolejny spadek koniunktury na rynku? Czy mogłaby pani pracować i czekać, podczas gdy pani pieniądze zarabiałyby niecałe 10% rocznie?
- Nie – usłyszałem w odpowiedzi.
- Czy teraz pani rozumie, dlaczego ważne jest, żeby mieć wystarczająco dużo pieniędzy, oraz dlaczego zwiększanie własnej inteligencji finansowej i generowanie większych zysków w krótszym czasie przy mniejszym ryzyku ma tak ogromne znaczenie?
Potwierdziła skinieniem głowy.

Chcąc dobitniej przedstawić moją myśl, zapytałem:

- Czy teraz jest dla pani jasne, dlaczego uzależnianie swojej finansowej przyszłości od wahań rynku papierów wartościowych nie ma większego sensu? Czy teraz pani rozumie, dlaczego przekazywanie swoich pieniędzy obcym ludziom, którzy usiłują odgadnąć, jakie akcje będą dobre, a jakie złe, nie jest zbyt mądrym działaniem? Czy ma to jakikolwiek sens, by ciężko pracować i z wiekiem płacić coraz wyższe podatki, aby potem uświadomić sobie, że nic nam nie zostało po ciężko przepracowanym życiu?
- Nie – odparła.

Wiedząc, że zrozumiała, dlaczego przejęcie kontroli nad własnymi pieniędzmi w celu uzyskania wyższych zysków jest ważne, dodałem cicho:

- I czy rozumie pani, dlaczego największym strachem Amerykanów jest wizja wyczerpania się pieniędzy, gdy będą już w podeszłym wieku?
- Tak – przyznała drżącym głosem. – Moi rodzice są przerażeni tym, że za kilka lat będą musieli zamieszkać razem ze mną. Także się tego boję. Bardzo ich kocham, jestem ich jedynym dzieckiem. Mam męża i trójkę dzieci. Zastanawiam się, w jaki sposób będziemy mogli pozwolić sobie na utrzymanie naszej rodziny i moich rodziców, gdy się zestarzeją, i jeszcze odłożyć coś na edukację dzieci i naszą emeryturę?

Nie bądź ofiarą

Znów na sali zapanowała cisza. Byłem pewien, że wielu innych ludzi stało w obliczu podobnych wyzwań finansowych.

- Nie chodzi tutaj o te 10 milionów dolarów – powiedziałem łagodnie. – Ale o przejęcie kontroli nad własną finansową przyszłością. O to, że trzeba nauczyć się grać w swoją własną finansową grę, a nie pozwalać, żeby ktoś inny grał w nią za panią przy użyciu pani pieniędzy. Nie mówię, że szybko stanie się pani bogata, mimo że byłoby to możliwe. Chodzi tu o zrozumienie, dlaczego bogaci stają się bogatsi i co musi pani zrobić, żeby nie stać się ofiarą tej finansowej gry. Nie chcę, żeby stała się pani ofiarą gry ani ludzi, którzy ją prowadzą. Dzięki zrozumieniu jej zasad może pani mieć większą kontrolę i potem być bardziej odpowiedzialna za swoje pieniądze i swoją finansową przyszłość.

Nie jest jeszcze za późno

- Czy mogę wygrać w tej grze? – zapytała.
- Oczywiście. Musi pani zacząć od zmiany nastawienia. Potem dobrze byłoby stworzyć plan na kolejne 10 lat. Powtarzam, że nie chodzi tu o to, żeby szybko się wzbogacić, ale o to, żeby opanować zasady tej gry i w nią grać. Gdy już pani tego dokona, gra staje się zabawą. Większość ludzi w miarę upływu lat mówi: “Dlaczego nie zrobiłem tego wcześniej? Ta gra to dobra zabawa”.
- A jeśli się nie zmienię, to nie mam zbyt dużej szansy na zwycięstwo, prawda?
- No cóż, nie mam kryształowej kuli, ale wiedząc, że ma pani trójkę dzieci, starzejących się rodziców oraz potrzeby finansowe pani i męża, powiedziałbym, że w tej chwili wygrywa gra – a nie pani. Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć, więc proszę zacząć tak wcześnie, jak to tylko możliwe. Proszę jedynie nie czekać do momentu, gdy skończą się pani pieniądze i energia. Aby nie słuchała pani złych porad finansowych i nie inwestowała długoterminowo tylko po to, żeby odkryć, że to, w co zainwestowała pani swoje ciężko zarobione pieniądze, nie przyniosło oczekiwanych wyników. A także żeby nie pracowała pani coraz ciężej w nadziei, że problemy finansowe po prostu znikną, lub co gorsza, wiedząc, że nigdy nie będzie mogła pani przestać pracować. Sugeruję, aby nie była pani podobna do milionów ludzi, którzy obudzą się pewnego dnia i zapytają: “Kto zabiera Twoje pieniądze?”.

Moja rozmówczyni skinęła głową. Wiedziałem, że będzie miała o czym myśleć. Musi zdecydować, czy przejąć kontrolę nad swoimi pieniędzmi, czy po prostu przekazać je innym w nadziei, że będą oni mądrzejsi pod względem finansowym niż ona sama. Jest to decyzja, którą tylko ona może podjąć.

O tym właśnie jest ta książka – o finansowej grze i o Twojej decyzji dotyczącej tego, czy oddać kontrolę nad swoimi pieniędzmi komuś innemu, kto zagra w nią za Ciebie, czy samemu kontrolować swoje pieniądze, swoją przyszłość i grę.

Bogaty ojciec mawiał: “Jeśli kontrolujesz swoje pieniądze, masz wpływ na własne życie”. Powtarzał także: “Oddaj obcym swoje pieniądze, a będą pracowały dla nich, zanim zaczną pracować dla Ciebie”.


Twój doradca finansowy nie chce, żebyś wiedział to wszystko, co on wie.

Wrzesień 4, 2008

Bogaty ojciec mawiał: “Im szybciej poruszają się twoje pieniądze, tym wyższe są twoje zyski i mniejsze ryzyko, które ponosisz”. Według powszechnie panującej opinii dotyczącej finansów powinieneś oszczędzać pieniądze i inwestować długoterminowo. Innymi słowy, rekomendowane jest powierzanie pieniędzy. Ale nie jest to rada bogatego ojca. On zachęca, by zamiast powierzać własne pieniądze – zwiększać szybkość ich obiegu.

Szacuje się, że w latach 2000-2003 miliony inwestorów straciło 7-9 bilionów dolarów. Dlaczego? Wielu z nich powierzyło swoje pieniądze swoim doradcom, stosując się do rady finansowej, którą uważali za mądrą. Wszyscy wiemy, że rynki zarówno zwyżkują, jak i zniżkują. Dlatego, zanim wydarzy się kolejny krach i znów zabierze Twoje pieniądze, dowiedz się, w jaki sposób możesz utrzymać je w ruchu, zamiast powierzać je komuś innemu.

- Czy jesteś już zmęczony słuchaniem porady, która brzmi: “oszczędzaj pieniądze, inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj”?

- Czy chcesz się dowiedzieć, jak i dlaczego profesjonalni inwestorzy zwiększają szybkość obiegu swoich pieniędzy, zamiast je lokować?

- Czy wiesz, że firma Twojego doradcy inwestycyjnego zarabia pieniądze nawet wtedy, gdy Ty je tracisz?

- Czy chcesz wiedzieć, dlaczego większość doradców finansowych nie chce, żebyś przeczytał tę książkę?

“W czasach, gdy bezpieczeństwo zawodowe jest na najniższym jak dotąd poziomie, przejęcie przez nas samych kontroli nad naszymi finansami jeszcze nigdy nie było ważniejsze. Jeśli jesteś gotowy, aby być kimś więcej niż tylko “przeciętnym inwestorem”, to koniecznie przeczytaj tę książkę. Dzięki niej dowiesz się, jak sprawić, żeby Twoje pieniądze efektywniej i szybciej pracowały dla Ciebie”.


Twój doradca finansowy nie chce, żebyś wiedział to wszystko, co on wie.

Sierpień 26, 2008

Bogaty ojciec mawiał: “Im szybciej poruszają się twoje pieniądze, tym wyższe są twoje zyski i mniejsze ryzyko, które ponosisz”. Według powszechnie panującej opinii dotyczącej finansów powinieneś oszczędzać pieniądze i inwestować długoterminowo. Innymi słowy, rekomendowane jest powierzanie pieniędzy. Ale nie jest to rada bogatego ojca. On zachęca, by zamiast powierzać własne pieniądze – zwiększać szybkość ich obiegu.

Szacuje się, że w latach 2000-2003 miliony inwestorów straciło 7-9 bilionów dolarów. Dlaczego? Wielu z nich powierzyło swoje pieniądze swoim doradcom, stosując się do rady finansowej, którą uważali za mądrą. Wszyscy wiemy, że rynki zarówno zwyżkują, jak i zniżkują. Dlatego, zanim wydarzy się kolejny krach i znów zabierze Twoje pieniądze, dowiedz się, w jaki sposób możesz utrzymać je w ruchu, zamiast powierzać je komuś innemu.

- Czy jesteś już zmęczony słuchaniem porady, która brzmi: “oszczędzaj pieniądze, inwestuj długoterminowo i dywersyfikuj”?

- Czy chcesz się dowiedzieć, jak i dlaczego profesjonalni inwestorzy zwiększają szybkość obiegu swoich pieniędzy, zamiast je lokować?

- Czy wiesz, że firma Twojego doradcy inwestycyjnego zarabia pieniądze nawet wtedy, gdy Ty je tracisz?

- Czy chcesz wiedzieć, dlaczego większość doradców finansowych nie chce, żebyś przeczytał tę książkę?

“W czasach, gdy bezpieczeństwo zawodowe jest na najniższym jak dotąd poziomie, przejęcie przez nas samych kontroli nad naszymi finansami jeszcze nigdy nie było ważniejsze. Jeśli jesteś gotowy, aby być kimś więcej niż tylko “przeciętnym inwestorem”, to koniecznie przeczytaj tę książkę. Dzięki niej dowiesz się, jak sprawić, żeby Twoje pieniądze efektywniej i szybciej pracowały dla Ciebie”.


W co inwestują bogaci – czego nie robią biedni i średnia klasa! 

Sierpień 26, 2008

Darmowe ogłoszenia drobne

Dowiedz się, jak użyć technik, którymi posługują się bogaci, aby samemu się wzbogacić i powiększyć swój majątek.

To jest trzecia książka z serii “Bogaty ojciec”. Inwestycyjny poradnik bogatego ojca wyjaśnia, w co inwestują bogaci – czego nie robią biedni i średnia klasa. Robert przedstawia dogłębne spojrzenie na świat inwestycji, jak bogaci znajdują swoje inwestycje i jak Ty możesz zacząć stosować ich techniki, aby samemu się wzbogacić.

Inwestycyjny poradnik bogatego ojca ujawnia:

  • Podstawy zasad inwestowania bogatego ojca.

  • Jak zredukować swoje ryzyko inwestycyjne.

  • 10 dziedzin bogatego ojca nadzorowanych przez inwestora.

  • Jak zmienić Twój przychód z zarobków w przychód pasywny i przychód z portfela inwestycyjnego.

  • Jak możesz zostać inwestorem ostatecznym.

Powiedzenie sprzed lat: “Do celu możesz dojść tylko ciężką pracą” jest już nieaktualne. W dzisiejszych czasach należy pracować mądrze, a nie ciężko. Ludzie nie dorabiają się ciężką, tylko mądrą pracą. Poznaj więc mądre metody działania.

Książka ta została napisana szczególnie dla tych osób, które zamierzają stać się w swoim życiu bardzo bogate. Jest wiele książek na temat inwestowania, adresowanych do klasy średniej. Jednak ta książka jest pierwszą, którą napisano dla tych, którzy planują stać się bardzo bogatymi.

Inwestowanie ma różne znaczenie dla różnych ludzi. Istnieją odmienne inwestycje dla każdej z grup: dla bogatych, biednych i średniej klasy. Inwestycyjny poradnik bogatego ojca jest poradnikiem dla każdego, kto chce się stać bogatym inwestorem i chce inwestować w to, w co inwestują bogaci. Jak wskazuje tytuł – to jest “poradnik” i poza wskazówkami nie daje żadnych gwarancji, podobnie, jak niczego, poza wskazówkami, nie gwarantował mi bogaty ojciec.

Książka rozpoczyna się od wyjaśnienia: “Dlaczego bogaci nie przystępują do funduszy inwestycyjnych?”. Jak można tego oczekiwać, jest ona napisana stylem prostym i przystępnym. Jednakże zawarte w niej informacje są całkowicie odmienne od zaleceń inwestycyjnych, które można znaleźć w innych książkach.

Najbardziej interesujące dla czytelnika może być to, w jaki sposób bogaty ojciec uczył autora minimalizowania ryzyka i uzyskiwania wyjątkowo wysokich zwrotów z inwestycji. Po przeczytaniu “Inwestycyjnego poradnika bogatego ojca” większość osób będzie przekonana o tym, że prawdziwie wielki majątek jest w zasięgu ich ręki.

Wszyscy możemy posiadać trzy rodzaje planów inwestycyjnych: jeden, aby być zabezpieczonym, drugi, aby żyć wygodnie i trzeci, aby być bogatym. Inwestycyjny poradnik bogatego ojca jest wglądem w finansowy plan człowieka biznesu, który chce być bogatym.

Sharon L. Lechter

więcej

zarejestruj się w Programie Partnerskim, zapłacisz mniej (15%) za książki i gry R. Kiyosaki


Chcę mieć Ziemię i 5%

Sierpień 25, 2008

forum i blogi Przyjaznych Inwestorów

blogi i forum Inwestycyjne | Kursy Inwestowania | Darmowe Drobne | Bogaty Ojciec

Fabian był wyraźnie podekscytowany, robiąc ostateczną próbę swojego wystąpienia publicznego, które miało mieć miejsce nazajutrz. Zawsze pragnął prestiżu i władzy i teraz jego marzenia miały się spełnić. Z zawodu był rzemieślnikiem parającym się tworzeniem biżuterii i ozdób ze srebra i złota, jednak takie zarobkowanie przestało go zadowalać. Potrzebował czegoś, co ekscytuje, co stanowi wyzwanie – i teraz jego plan był gotowy do realizacji.

Przez pokolenia ludzie używali barteru, jako systemu wymiany dóbr. Człowiek zabezpieczał swoją rodzinę, zapewniając jej wszystkie potrzeby lub specjalizował się w określonym zawodzie. Wszystko, co stanowiło nadprodukcję jego działalności, wymieniał na nadprodukcję innych.

Dni targowe były zawsze pełne wrzawy i kurzu, ale ludzie wyczekiwali tych wrzasków i wymachiwania, podobnie – jak spotkań z innymi. Rynek był kiedyś przyjemnym miejscem, jednak teraz było tu zbyt wielu ludzi i zbyt wiele sprzeczek. Potrzebny był jakiś lepszy system.

Ogólnie biorąc ludzie byli zadowoleni i cieszyli się z owoców swojej pracy.

Każda społeczność utworzyła własny rząd, aby zapewnić ochronę swobód i praw każdej osoby oraz tego, że nikt nie będzie zmuszony przez inną osobę lub grupę osób do robienia czegoś wbrew własnej woli.

To był jedyny cel rządu, a każdy gubernator – członek rządu – był wspierany przez lokalną społeczność, która go wybrała.

Jedynym problemem niemożliwym do rozwiązania było targowisko. Czy nóż był warty jednego czy też dwóch koszyków kukurydzy? Czy krowa była więcej warta niż wóz? – itd. Nikt nie mógł wymyślić lepszego systemu.

Fabian ogłosił: “Posiadam rozwiązanie problemów związanych z barterem i zapraszam wszystkich na jutrzejsze publiczne zgromadzenie”.

Następny dzień był dniem wielkiego zgromadzenia na rynku miejskim, na którym Fabian wytłumaczył nowy system, który nazwał “pieniędzmi”. Wyglądało to na dobre rozwiązanie, a ludzie pytali: “Jak mamy zacząć?”.

“Złoto, z którego tworzę ozdoby i biżuterię, jest znakomitym materiałem. Nie traci ono połysku, nie rdzewieje i przetrzyma próbę czasu. Zrobię ze złota monety, a każdą monetę będziemy nazywali “dolarem”.

Fabian wytłumaczył sposób działania wartości i to, jak “pieniądze” mogą stać się środkiem wymiany – co jest o wiele lepszym systemem niż barter.

Jeden z gubernatorów podważył projekt: “Niektórzy ludzie mogą wykopać złoto i samemu robić monety”.

“To byłoby bardzo nie w porządku” – rzekł Fabian. “Jedyne monety, które będą mogły być używane – to te zatwierdzone przez rząd. Będą one posiadały specjalny stempel”. To wydawało się słuszne i zaproponowano, aby każdy otrzymał tyle samo monet. “Ale ja zasługuję na najwięcej” – powiedział wytwórca świeczek. Każdy używa moich świeczek. “Nie”, powiedział rolnik, “Bez jedzenia nie ma życia, więc pewne jest, iż my powinniśmy otrzymać najwięcej”. I tak kontynuowano tę sprzeczkę.

Fabian pozwolił im się posprzeczać przez jakiś czas i na koniec oznajmił: “Ponieważ nikt nie może się zgodzić z resztą, sugeruję, abyście pobrali wymaganą liczbę monet ode mnie. Nie będzie istniał żaden limit poza tym, że musicie być w stanie to spłacić. Im więcej pobierzecie, tym więcej musicie spłacić po upływie jednego roku”. “A co ty za to otrzymasz?” – spytali ludzie.

“Ponieważ świadczę usługę polegającą na zaopatrywaniu w pieniądze, jestem uprawniony do otrzymania zapłaty za moją pracę. Powiedzmy, że za każde 100 części, jakie pobierzecie, zapłacicie za każdy rok trwania długu 105 części. Te 5 części będzie zapłatą, co będę nazywał “odsetkami”.

Wyglądało na to, że nie ma innego sposobu, a poza tym 5% wydawało się niewielką zapłatą. “Przyjdźcie w następny piątek i zaczniemy”.

Fabian nie tracił czasu. Robił monety w dzień i w nocy, więc pod koniec tygodnia był gotowy. Ludzie ustawili się w kolejkę przed jego warsztatem i po obejrzeniu i zatwierdzeniu monet przez gubernatorów, rozpoczęło się wprowadzanie systemu. Niektórzy pożyczali tylko trochę i szli sprawdzić nowy system.

Ludzie szybko zorientowali się, że pieniądze to cudowna rzecz i zaczęli wszystko wyceniać w złotych monetach czy dolarach. Wartość, jaką przypisywali wszystkiemu, nazwano “ceną” i głównie zależała ona od tego, ile pracy wymagało stworzenie czegoś. Jeżeli potrzeba było dużo pracy – cena była wysoka, jeśli potrzeba było niewiele pracy – było to niedrogie.

W jednym z miast żył Alan, który był jedynym zegarmistrzem. Jego ceny były wysokie, gdyż klienci byli gotowi zapłacić dużą sumę za posiadanie zegarka.

Pewnego razu inny człowiek zaczął wyrabiać zegarki i zaoferował je po niższej cenie, aby mieć nabywców. Alan był zmuszony do obniżenia swoich cen i w niedługim czasie ceny wszystkich zegarków obniżyły się. Obaj jednak nadal dostarczali zegarki dobrej jakości, ale po niższej cenie. To była prawdziwie wolna konkurencja.

Tak samo się stało z budowniczymi, przewoźnikami, księgowymi, rolnikami – tak naprawdę w każdej dziedzinie. Klienci zawsze wybierali to, co uważali za najlepszą transakcję, posiadając wolność wyboru. Nie istniały sztuczne zabezpieczenia, jak np. licencje lub cła, które uniemożliwiałyby innym ludziom wejść w dany interes. Standard życia wzrastał i w niedługim czasie ludzie dziwili się, jak kiedyś można było sobie radzić bez pieniędzy.

Na koniec roku Fabian udał się w odwiedziny do wszystkich, którzy byli mu dłużni pieniądze. Niektórzy posiadali więcej niż pożyczyli, co oznaczało, iż inni mają mniej, ponieważ wypuszczono tylko określoną liczbę monet. Ci, którzy mieli więcej niż pożyczyli, zwrócili 100 plus pięć dodatkowych monet, ale wciąż musieli jeszcze coś pożyczyć, aby mogli działać.

Inni zorientowali się po raz pierwszy, że mieli zadłużenie. Zanim Fabian zdecydował się pożyczyć im więcej pieniędzy, pobrał od nich wierzytelność, której zabezpieczeniem były jakieś ich aktywa. Teraz mogli pobrać dodatkowe pięć monet, które nie zawsze było łatwo zdobyć.

Nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że oni – podobnie jak ich kraj – nigdy nie pozbędą się długu, zanim wszystkie monety nie zostaną spłacone. Lecz nawet wtedy pozostanie jeszcze te 5 monet od każdych 100, których tak naprawdę nikomu nie pożyczono. Nikt, poza Fabianem, nie był w stanie zauważyć, że spłacenie interesu było niemożliwe, gdyż te dodatkowe pieniądze nigdy nie zostały puszczone w obieg. Zatem zawsze ktoś musiał mieć niedobór.

Prawdą jest, że Fabian również wydał monety na zakup czegoś, ale raczej było niemożliwe, aby wydał na siebie 5% wartości całej gospodarki. Istniały tysiące ludzi, zaś Fabian był sam. Poza tym wciąż pozostawał złotnikiem, co przynosiło mu niezły dochód.

Na zapleczu swojego warsztatu Fabian posiadał skarbiec i ludzie zorientowali się, że przechowywanie w nim części swoich monet jest wygodne i bezpieczne. Pobierał za to drobną opłatę, która była uzależniona od przechowywanej sumy pieniędzy oraz czasu przechowywania. Pobierane do przechowania pieniądze potwierdzał właścicielom pokwitowaniem depozytu zwanego notą.

Kiedy ktoś udawał się na zakupy, nie zabierał ze sobą złotych monet. Zamiast tego, dawał właścicielowi sklepu jedną ze swoich not, opiewającą na wartość towarów, które chciał zakupić.

Właściciele sklepów uznali autentyczność not, które mogą być wymienione u Fabiana na stosowną liczbę monet. Zamiast dokonywania tej wymiany na złoto, noty zaczęto sobie przekazywać z ręki do ręki. Ludzie mieli wielkie zaufanie do not, akceptując je jako tak samo dobre jak monety.

W niedługim czasie Fabian zauważył, że dokonywanie przez kogoś wymiany na złote monety stało się rzadkością. Pomyślał więc: “Jestem w posiadaniu tego całego złota i wciąż pozostaję ciężko pracującym rzemieślnikiem. To nie ma sensu. Czyż nie istnieją dziesiątki ludzi, którzy będą gotowi zapłacić mi odsetki za użycie tego złota leżącego w sejfie, o które rzadko się ktoś upomina?”.

Prawdą jest, że złoto nie należy do mnie, ale jest w moim władaniu – i tylko to ma znaczenie. Nie muszę produkować monet, gdyż mogę użyć monet przechowywanych w sejfie”.

Na początku był on bardzo ostrożny, pożyczając jedynie kilka monet za każdym razem i tylko mając bardzo solidne zabezpieczenie. Stopniowo jednak stał się odważniejszy i zaczął pożyczać większe sumy pieniędzy.

Pewnego dnia zwrócono się do niego o dużą pożyczkę. Fabian zasugerował: “Zamiast brania ze sobą tych wszystkich monet, możemy w waszym imieniu dokonać depozytu, w związku z czym wystawimy wam kilka not opiewających na sumę wszystkich monet”. Pożyczkobiorca zgodził się i zamiast monet pobrał pakiet not. Zaciągnął pożyczkę, ale złoto pozostało w sejfie. Po wyjściu klienta, Fabian uśmiechnął się. Wilk był syty i owca cała. Mógł “pożyczać” złoto i wciąż mieć je w swoim posiadaniu.

Znajomi, nieznajomi, przyjaciele i wrogowie – wszyscy potrzebowali funduszy, aby kontynuować swoją działalność. Jeśli tylko mogli dać jakieś zabezpieczenie – mogli pożyczyć tyle, ile potrzebowali. Fabian był w stanie “pożyczyć” pieniądze poprzez zwyczajne wypisanie not opiewających na kilkakrotną wartość złota przechowywanego w sejfie, nie będąc nawet właścicielem tego złota. Wszystko było bezpieczne dopóty, dopóki prawdziwi właściciele nie zjawili się po swoje złoto i utrzymane było zaufanie ludzi.

Prowadził swoją rachunkowość w książkach, które ukazywały zadłużenia i depozyty wszystkich osób. Biznes związany z pożyczaniem pieniędzy okazał się być bardzo lukratywny.

Społeczna pozycja Fabiana rosła prawie tak szybko, jak jego bogactwo. Stał się ważnym człowiekiem, wymagającym respektu. Jego opinia w sprawach finansów była jak wyrocznia.

Złotników z innych miast zaciekawiła jego działalność gospodarcza i pewnego dnia złożyli mu wizytę. Powiedział im, co robi, ale bardzo mocno podkreślił potrzebę zachowania sekretu.

Jeśli ich plan zostanie ujawniony – cały system może upaść, zatem zgodzili się stworzyć swój sekretny sojusz.

Każdy z nich powrócił do swojego miasta, aby rozpocząć działalność, której Fabian ich nauczył.

Ludzie zaczęli akceptować noty jako tak samo dobry środek, jak złoto, a wiele not zostało złożonych w depozycie, podobnie jak miało to miejsce z monetami. Gdy jeden kupiec chciał zapłacić drugiemu za towar, wypisywał Fabianowi jedynie krótką adnotację instruującą go, aby przemieścił pieniądze z jego konta na konto drugiego kupca. Dokonanie zmiany zapisu na obu kontach zabierało Fabianowi tylko kilka minut.

Ten nowy system stał się bardzo popularny, a adnotacje nazwano “czekami”.

Pewnego wieczoru, gdy złotnicy mieli kolejne spotkanie, Fabian przedstawił nowy plan. Następnego dnia zwołano spotkanie ze wszystkimi gubernatorami, którym Fabian rzekł: “Noty, które wystawiamy, stały się bardzo popularne. Wszyscy niewątpliwie używacie ich i potwierdzacie ich przydatność”. Gubernatorzy pokiwali głowami, potwierdzając to i zastanawiając się, na czym polega problem. “Cóż”, rzekł Fabian, “Niektóre noty są kopiowane przez fałszerzy. Tej praktyce należy położyć kres”.

Gubernatorzy zaniepokoili się. “Co możemy zrobić?”. Fabian odpowiedział: “Sugeruję, aby drukowanie not stało się zajęciem rządu. Będzie to robione na specjalnym papierze z użyciem zawiłego wzornictwa i każda nota będzie podpisana przez naczelnego gubernatora. My złotnicy zgadzamy się pokrywać koszty druku, gdyż zaoszczędzi to nam wiele czasu potrzebnego na wypisywanie not”. Gubernatorzy przyznali, że ochrona ludzi przed fałszerzami leży w ich gestii i pomysł wydaje się dobry. Zatem uchwalono wydrukowanie not, którym nadano nazwę “banknotów”.

“Drugim problemem jest to”- rzekł Fabian – “że niektórzy ludzie poszukują złota i produkują własne złote monety. Sugeruję, aby uchwalić prawo, które będzie wymagało oddania złota, które znajdą. Oczywiście zostanie im to wyrównane przy pomocy banknotów i monet”.

Pomysł wydawał się być dobry, więc wydrukowano dużą ilość nowych banknotów. Każdy z nich miał nadrukowaną wartość: 1$, 2$, 5$, 10$ itd. Niewielki koszt druku został pokryty przez złotników.

Banknoty były o wiele łatwiejsze do noszenia i wkrótce zostały zaakceptowane przez ludność. Jednak pomimo ich popularności, banknoty i monety były używane jedynie w 10% transakcji. Rejestry wykazały, że 90% transakcji pokrywał system czeków.

Nastąpiła następna część realizacji planu. Dotychczas ludzie płacili Fabianowi za strzeżenie ich pieniędzy. Aby ściągnąć więcej pieniędzy do sejfu, Fabian zaoferował płacenie 3% odsetek tym, którzy zdeponują swoje pieniądze.

Większość ludzi uważała, że Fabian pożyczał ich pieniądze na 5% i jego profit stanowił różnicę 2%. Nie podważali tego jednak, gdyż zarobek 3% był o wiele lepszy niż płacenie za pilnowanie ich pieniędzy.

Ilość oszczędności rosła, wypełniając dodatkowe sejfy. Fabian był w stanie pożyczać 200$, 300$, 400$, a czasem nawet do 900$ w odniesieniu do każdych 100$ przechowywanych w depozycie. Musiał być ostrożny, aby nie przekroczyć stosunku 9:1, gdyż jedna osoba na dziesięć potrzebowała banknotów i monet do użytku.

Gdyby zabrakło pieniędzy, kiedy są potrzebne, ludzie staliby się podejrzliwi, gdyż ich książeczki depozytowe pokazywały, ile pieniędzy zdeponowali. Mimo wszystko za każde 900$, jakie Fabian im pożyczał, wypisując własne czeki, mógł żądać do 45$ odsetek, np. 5% od 900$. Mógł zatem wypłacać 3$ odsetek za każde zdeponowane 100$, które nigdy nie opuszczało jego sejfu. Oznacza to, że na każdych 100$ przechowywanych w depozycie był on w stanie uzyskać 42$ profitu, choć większość ludzi była przekonana, że zarabiał tylko 2%. Inni złotnicy robili to samo. Stworzyli pieniądze z niczego, jednym posunięciem ołówka, a następnie pobierali za to odsetki.

Prawdą jest, że oni nie produkowali pieniędzy, gdyż rząd drukował banknoty, bił monety i przekazywał złotnikom do dystrybucji. Jedynym kosztem Fabiana była niewielka opłata za druk. Wciąż mogli tworzyć z niczego pożyczane pieniądze i obciążać za to odsetkami od pożyczonej sumy. Większość ludzi była przekonana, że dostarczanie pieniędzy było działaniem rządu. Wierzyli też w to, że Fabian pożyczał im pieniądze, które ktoś inny zdeponował, jednak bardzo dziwne było to, że gdy pożyczka była przyznana, niczyj depozyt nigdy nie malał. Gdyby każdy nagle zechciał wypłacić swój depozyt, defraudacja zostałaby ujawniona.

Gdy żądano pożyczki w banknotach i monetach, nie stanowiło to problemu. Fabian wytłumaczył rządowi, że przyrost populacji i produkcji wymagał większej ilości banknotów i nabywał je za drobną opłatą pokrywającą koszt druku.

Pewnego dnia odwiedził Fabiana zamyślony mężczyzna. “Obciążenia odsetkami są niewłaściwe”, rzekł. “Za każde 100$ jakie wypuszczasz, żądasz 105$ zwrotu. Te dodatkowe 5% nigdy nie będzie spłacone, gdyż nie istnieje.

Rolnicy produkują żywność, przemysł wytwarza artykuły itd., ale tylko wy produkujecie pieniądze. Załóżmy, że w całym kraju istnieje tylko dwóch biznesmenów i zatrudniamy wszystkich innych. Każdy z nas pożycza 100$, z czego 90$ płacimy w pensjach i kosztach i otrzymujemy 10$ profitu, co jest naszym zarobkiem. Oznacza to, że całkowita siła nabywcza wynosi 90$ + 10$ razy dwa, czyli 200$. Jednak, aby wam zapłacić, musimy sprzedać całą naszą produkcję za 210$. Jeśli jednemu z nas uda się sprzedać całą produkcję za 105%, ten drugi może otrzymać tylko 95%. Dodatkowo, część jego towarów nie może być sprzedana, gdyż nie istnieją pieniądze, którymi można by za nie zapłacić.

Jeden z nas wciąż będzie wam winny 10% i jedynym sposobem spłacenia tej pożyczki jest jeszcze większe zapożyczenie się. Taki system nie może istnieć”.

Mężczyzna kontynuował: “Oczywiste jest, że powinniście wypuścić 105$, np. 100$ dla mnie i 5$ dla siebie na wydatki. W ten sposób w obiegu znajdzie się 105$, więc zadłużenie będzie mogło być spłacone”.

Fabian słuchał w ciszy, a następnie rzekł: “Gospodarka finansowa jest bardzo zawiłym tematem, mój chłopcze. Trzeba spędzić wiele lat na jej studiowaniu. Pozwól, że ja będę się martwił o te sprawy, a ty będziesz pilnował swoich. Musisz się stać bardziej wydajny, zwiększyć swoją produkcję, obniżyć swoje koszty i stać się lepszym biznesmenem. Zawsze służę pomocą w tych sprawach”.

Mężczyzna wyszedł, wciąż nieprzekonany. Uważał, że w działalności Fabiana istnieje jakaś nieprawidłowość i sądził, że jego pytanie zostało potraktowane unikiem.

Większość ludzi jednak wciąż liczyła się ze zdaniem Fabiana, komentując: “On jest ekspertem i inni muszą być w błędzie. Popatrz, jak nasz kraj się rozwinął, jak wzrosła produkcja – pewne jest, że powodzi się nam lepiej”.

Aby pokryć odsetki od pieniędzy, które pożyczyli, kupcy byli zmuszeni podwyższyć swoje ceny. Pracownicy zaczęli się skarżyć, że pensje były zbyt niskie. Pracodawcy odmówili podwyższenia pensji, twierdząc, że byliby zrujnowani. Farmerzy nie mogli osiągnąć właściwej ceny za swoje produkty. Gospodynie domowe narzekały, że jedzenie stawało się zbyt drogie.

Na koniec niektórzy ludzie zaczęli strajkować – coś, o czym nie słyszano nigdy przedtem. Inni zostali powaleni przez biedę, a ich krewni i przyjaciele nie byli im w stanie pomóc. Większość zapomniała o prawdziwym bogactwie, jakie ich otaczało – żyznych ziemiach, wspaniałych lasach, zwierzynie i minerałach. Byli w stanie myśleć tylko o pieniądzach, których ilość zawsze wydawała się ograniczona. Nigdy jednak nie zakwestionowali istniejącego systemu. Wierzyli, że to rząd nim kieruje.

Kilka osób wycofało swoje zdeponowane pieniądze i utworzyło firmy “finansowe” lub “kasy pożyczkowe”. Tym sposobem mogli pobierać 6% lub więcej, co było lepsze niż 3%, które płacił Fabian, ale mogli pożyczać tylko pieniądze, które mieli na własność. Nie posiadali tej niespotykanej mocy umożliwiającej tworzenie pieniędzy z niczego – poprzez wpisywanie sum w swoich księgach.

Te firmy finansowe były zmartwieniem Fabiana i jego przyjaciół, więc szybko utworzyli kilka własnych. W większości przypadków wykupili wszystkich innych, zanim zaczęli działać. W niedługim czasie wszystkie firmy finansowe były ich własnością lub pod ich kontrolą.

Sytuacja gospodarcza pogorszyła się. Ludzie żyjący z pensji byli przekonani, że ich bossowie uzyskują zbyt duży profit. Bossowie twierdzili, że pracownicy są zbyt leniwi i nie wykonują uczciwie swojej codziennej pracy, a każdy inny obwiniał całą resztę. Gubernatorzy nie mogli znaleźć odpowiedzi na to wszystko i wyglądało na to, że powstałe problemy poszerzały biedę.

Zorganizowano system pomocy społecznej i uchwalono przepisy zmuszające ludzi do łożenia na niego. To wywołało niezadowolenie wielu osób, gdyż wierzyli w starą ideę pomocy sąsiedzkiej, która się brała z dobrej woli.

“Te przepisy – to nic innego, jak zalegalizowana grabież. Zabieranie komuś wbrew jego woli, bez względu na cel w jakim ma być użyte, niczym nie różni się od kradzieży” – mawiali ludzie.

Każdy człowiek czuł się jednak bezsilny i obawiał się skazania na więzienie, czym straszono za niepłacenie. System pomocy społecznej przyniósł jakąś ulgę, ale niedługo problem znów się poszerzył i potrzeba było więcej pieniędzy, aby sobie poradzić. Koszt tych systemów rósł coraz bardziej, a wraz z nim rozrastał się rząd.

Większość z gubernatorów należała do szczerych ludzi, próbując robić wszystko, co w ich mocy. Nie chcieli już żądać od ludności więcej pieniędzy i w końcu, nie mieli innego wyboru, jak pożyczyć pieniądze od Fabiana i jego przyjaciół. Nie bardzo wiedzieli, jak to spłacą. Rodzice nie mogli już sobie pozwolić na opłacenie nauczycieli swoich dzieci. Nie mogli opłacić lekarzy. Przewoźnicy wypadali z biznesu.

Rząd był zmuszony przejmować jednych po drugich. Nauczyciele, lekarze i wielu innych stało się pracownikami państwowymi.

Niewielu było usatysfakcjonowanych swoją pracą. Otrzymywali sensowną płacę, ale stracili poczucie swojej tożsamości. Stali się małymi zębami należącymi do kół wielkiej machiny.

Nie istniało miejsce na osobistą inicjatywę, małe uznanie czy wysiłek. Wynagrodzenie było z góry określone, a awans możliwy tylko wtedy, gdy zwierzchnik przeszedł na emeryturę lub umarł.

Będąc w desperacji, gubernatorzy zdecydowali się zasięgnąć porady Fabiana. Uważali go za bardzo mądrego człowieka i wyglądało na to, że wie, jak rozwiązać te sprawy. Wysłuchał ich problemów i rzekł: “Wielu ludzi nie może rozwiązać swoich problemów – potrzebują kogoś, kto zrobi to za nich. Zgodzicie się zapewne ze mną, że większość ludzi ma prawo być szczęśliwymi i zasługuje na minimum niezbędne do życia. Czyż jednym z najważniejszych powiedzeń nie jest: “Wszyscy ludzie są równi?”.

Jedynym sposobem na przywrócenie równowagi jest zabranie nadmiaru majątku bogatym i danie biednym. Wprowadźcie system podatków. Im więcej ktoś ma, tym więcej musi zapłacić. Pobierajcie podatki od każdej osoby w zależności od jej możliwości i rozdawajcie w zależności od potrzeb. Szkoły i szpitale powinny być bezpłatne dla tych, którzy nie mogą sobie na nie pozwolić…”.

Wygłosił im długą przemowę na temat dobrze brzmiących ideałów i zakończył: “No i nie zapomnijcie, że jesteście mi winni pieniądze”. Pożyczacie już od dłuższego czasu. Jedyne co mogę dla was zrobić, to zgodzić się na płacenie wyłącznie odsetek. Sumę podstawową zostawmy jako dług i płaćcie mi tylko odsetki”.

Rozeszli się i bez przemyślenia filozofii Fabiana wprowadzili progresywny system podatków: im więcej zarabiasz, tym wyższą stawkę płacisz. Nikt z tego nie był zadowolony, ale miał tylko dwa wyjścia: płacić podatki lub iść do więzienia.

Kupcy znów byli zmuszeni podnieść ceny. Pracownicy domagali się wyższych płac, powodując upadek biznesu wielu pracodawców lub zastąpienie ludzi maszynami. To wywołało dalsze bezrobocie i wprowadzenie przez rząd dalszych zapomóg i pomocy społecznej.

Aby niektóre branże utrzymać tylko ze względu na utrzymanie zatrudnienia, wprowadzono następne podatki oraz opłaty celne. Niektórzy ludzie zastanawiali się, czy celem danej produkcji jest wytwarzanie dóbr czy utrzymanie zatrudnienia.

W miarę jak sprawy się pogarszały, próbowano kontrolować zarobki, ceny i wszystko inne. Rząd próbował zdobyć więcej pieniędzy poprzez podatek od sprzedaży, podatek od zarobków i z innych rodzajów podatku. Ktoś zauważył, że bochenek chleba zawierał 50 podatków, zaczynając od rolnika uprawiającego pszenicę, a skończywszy na gospodyni domowej.

Pojawili się “eksperci” i niektórzy z nich zostali wybrani do rządu, ale po każdym rocznym spotkaniu powracali prawie bez żadnych osiągnięć, poza wiadomością, że podatki poddano “restrukturyzacji”, czego wynikiem było zawsze podniesienie podatków.

Fabian zaczął się domagać spłaty swoich odsetek i coraz większa część podatków była potrzebna do ich spłaty.

Następnie nastały partie polityczne. Ludzie zaczęli roztrząsać, która grupa gubernatorów najlepiej rozwiąże problemy. Dyskutowali na temat osobowości, idealizmu, nazw partii – o wszystkim, poza rzeczywistym problemem.

Kłopoty zaczynały mieć rady miejskie. W jednym z miast odsetki od zadłużenia przekroczyły sumę podatków od nieruchomości pobieranych w ciągu roku. Niezapłacone odsetki wzrastały i naliczano odsetki od odsetek.

Stopniowo duża część prawdziwego majątku stała własnością Fabiana lub była pod kontrolą jego przyjaciół, a wraz z tym – nastała większa kontrola nad ludźmi. Kontrola ta nie była jednak jeszcze pełna. Wiedzieli, że sytuacja nie będzie bezpieczna dopóty, dopóki każda osoba nie będzie pod kontrolą.

Większość ludzi sprzeciwiających się systemowi można było uciszyć, wywierając presję finansową lub wyśmiewając ich publicznie. Aby tego dokonać, Fabian i jego przyjaciele wykupili większość gazet, stacji telewizyjnych i radiowych oraz ostrożnie selekcjonowali ludzi do prowadzenia ich. Wielu z tych ludzi miało szczere zamiary ulepszenia świata, ale nigdy się nie zorientowali, jak są wykorzystywani. Ich rozwiązania zawsze były związane ze skutkami problemu, a nigdy z jego przyczyną.
Istniało kilka różnych gazet: jedna reprezentowała prawe skrzydło, jedna lewe, jedna pracowników, jedna bossów itd. Nie miało znaczenia, której wierzyłeś, tak długo, dopóki nie zająłeś się rzeczywistym problemem.

Plan Fabiana był prawie na ukończeniu – cały kraj był zadłużony u niego. Posiadł kontrolę na ludzkimi umysłami poprzez system edukacji i media. Ludzie byli w stanie myśleć tylko o tym i wierzyć tylko w to, co on dyktował.

Gdy człowiek ma więcej pieniędzy niż jest w stanie wydać na swoje przyjemności, cóż mu jeszcze zostaje? Dla tych, którzy mają mentalność klasy wiodącej – odpowiedzią jest władza – surowa władza panująca nad innymi istotami ludzkimi. W mediach i w rządzie użyci byli idealiści, ale prawdziwymi nadzorcami, których Fabian szukał, byli ci z mentalnością klasy wiodącej.

Większość ze złotników stała się takimi. Znali uczucie wielkiego bogactwa, ale już dłużej to ich nie satysfakcjonowało. Potrzebowali wyzwania i ekscytacji oraz władzy nad umysłami mas w prowadzeniu gry ostatecznej.

Wierzyli, że są ponad wszystkimi innymi. “Panowanie jest naszym prawem i obowiązkiem. Masy nie wiedzą, co jest dla nich dobre. Muszą być zebrane i zorganizowane. Panowanie jest prawem, które posiadamy od urodzenia”.

Fabian i jego przyjaciele mieli rozmieszczone po kraju biura pożyczek. Owszem, były one w prywatnych rękach i odseparowane od siebie. Teoretycznie konkurowały ze sobą, ale w rzeczywistości blisko ze sobą współpracowały. Po przekonaniu jednego z gubernatorów, powołano instytucję, którą nazwali Centrum Rezerw Pieniężnych. Aby tego dokonać, nie użyli nawet swoich pieniędzy. Stworzyli kredyt w oparciu o część pieniędzy będących depozytem innych ludzi.

Instytucja ta była zewnętrzną fasadą systemu regulującego podaż pieniędzy, jako reprezentująca rządowe działanie. Dziwne jednak było to, że ani gubernatorzy ani urzędnicy państwowi nie mogli zasiadać w radzie nadzorczej.

Rząd nie pożyczał już teraz bezpośrednio od Fabiana, ale zaczął używać systemu kredytowego Centrum Rezerw Pieniężnych. Oferowanym zabezpieczeniem były szacunkowe wpływy z przyszłorocznych podatków. To było zgodne z planami Fabiana – odsunąć podejrzenie od jego osoby i przenieść na pozorne działania rządu. On jednak wciąż pozostawał jako nadzorujący kontrolę, działając za kulisami.

Fabian posiadał pośrednią kontrolę nad rządem w takim zakresie, że rząd był zmuszony zgodzić się na jego dyrektywę. Chełpił się: “Pozwólcie mi kontrolować pieniądze narodu, a będzie mi obojętne, kto ustanawia jego prawo”. Nie miało to większego znaczenia, która z grup gubernatorów była wybierana. Fabian kontrolował pieniądze – krew narodu.

Rząd otrzymywał pieniądze, ale z każdej pożyczki były zawsze potrącane odsetki. Coraz więcej rząd wydawał na zapomogi i inne programy społeczne i w niedługim czasie zaczął mieć trudności w spłacaniu odsetek, nie wspominając o głównej sumie pożyczki.

Wciąż istniały osoby, które zadawały pytania: “Pieniądze – to system stworzony przez człowieka. Czyż nie mógłby być uregulowany w taki sposób, aby służył ludziom, a nie panował nad nimi?”. Ludzi takich było jednak coraz mniej, a ich głosy ginęły w szale ściągania nieistniejących odsetek.

Zmieniła się administracja, zmieniły się nazwy partii, ale główne przepisy trwały. Bez względu na to, jaki rząd był u władzy, ostateczny cel Fabiana z każdym rokiem był bliższy realizacji. Zasady uznawane przez ludzi nic nie znaczyły. Byli opodatkowani do maksymalnych granic. Nie byli już w stanie płacić więcej. Nadszedł czas na finałowe posunięcie Fabiana.

10% pieniędzy wciąż było używane w formie banknotów i monet. To należało znieść, robiąc to w taki sposób, aby nie wywołać podejrzenia. Tak długo, jak ludzie używali gotówki, mogli kupować i sprzedawać według własnego uznania, mając wciąż możliwość kierowania do pewnego stopnia swoim życiem.

Noszenie ze sobą banknotów i monet nie było jednak zawsze bezpieczne, czeki nie były akceptowane poza lokalną społecznością i w związku z tym oczekiwano wygodniejszego systemu. Kolejny raz Fabian posiadał odpowiedź. Jego organizacja wydała każdemu małą plastikową kartę, która zawierała imię i nazwisko osoby, zdjęcie i numer identyfikacyjny.

Gdy ktoś okazywał tę kartę, sklepikarz dzwonił do centralnego komputera, aby sprawdzić dostępność kredytu. Jeśli był dostępny, osoba mogła kupić to, co chciała – nie przekraczając wyznaczonej sumy.

Na początku wolno było wydać tylko małą sumę z kredytu i jeśli była spłacona w ciągu miesiąca, odsetki nie były naliczane. To było dobre dla ludzi pozostających na pensji, ale biznesmen nie miał nawet z czym zaczynać. Musiał on zainstalować maszyny, wyprodukować produkty, zapłacić pensje itd., a następnie sprzedać wszystkie produkty i spłacić kredyt. Jeśli przekroczył miesięczny termin, obciążano go odsetkami 1,5% za każdy miesiąc, jaki zalegał z długiem. W ciągu roku dawało to razem 18%.

Biznesmeni nie mieli innego wyjścia, jak tylko dodać te 18% do ceny sprzedaży. Te dodatkowe pieniądze (kredyt na 18%) nie były tak naprawdę nikomu pożyczane. W całym kraju nałożono na biznesmenów zadanie spłacenia 118$ za każde pożyczone przez nich 100$. Te dodatkowe 18$ nigdy jednak nie było stworzone.

Pomimo tego społeczna pozycja Fabiana i jego przyjaciół wzrosła. Obdarzano ich wielkim poważaniem. Ich wypowiedzi w związku z finansami i gospodarką były przyjmowane jak nakazy religijne.

Z powodu ciągle wzrastających podatków wiele małych biznesów upadło. Na prowadzenie różnych działalności potrzebne były specjalne licencje, więc pozostali odczuwali trudności w ich prowadzeniu. Fabian był właścicielem lub kontrolował wszystkie wielkie firmy, które posiadały setki różnych filii. Wyglądało to tak, jakby ze sobą konkurowały, ale wszystkie były przez niego kontrolowane. Na koniec wszystkie firmy zostały wyparte z biznesu. Hydraulików, blacharzy, elektryków i większość innych branż czekał ten sam los – połykały ich firmy-olbrzymy Fabiana, mające ochronę ze strony rządu.

Fabian chciał, aby plastikowe karty wyeliminowały banknoty i monety. Plan jego zakładał, że kiedy wszystkie zostaną wyeliminowane, działać będą mogły tylko biznesy używające komputerowego systemu kart.

Planował, że niektórzy ludzie prędzej czy później zagubią kartę i w związku z tym nie będą mogli niczego kupić ani sprzedać, dopóki nie zostanie przeprowadzony dowód identyfikacyjny. Zmierzał więc, do wprowadzenia przepisu dającego mu ostateczną kontrolę nad innymi – przepisu prawnego zmuszającego każdego do posiadania numeru identyfikacyjnego wytatuowanego na ręce. Numer byłby widzialny jedynie w specjalnym świetle, połączonym z komputerem. Każdy komputer byłby połączony z centralnym komputerem, więc Fabian wiedziałby wszystko o każdej osobie.

Ta historia jest oczywiście fikcyjna. Jeśli jednak zaniepokoiła Cię, gdyż jest bliska prawdy i chcesz ją zgłębić – punktem wyjścia jest poznanie ludzi podobnych Fabianowi, działających w rzeczywistości. Byli nimi angielscy złotnicy XVI i XVII wieku.

Na przykład, Bank of England rozpoczął swoją działalność w 1694 r. Król William był w kłopotach finansowych, które były wynikiem wojny z Francją. Złotnicy “pożyczyli mu” 1,2 miliona funtów (niewyobrażalnie wielką sumę w tamtych czasach), obwarowując to takimi warunkami:

1. Odsetki wyniosą 8%. (Należy pamiętać, że Magna Carta określała jednoznacznie, iż obciążanie lub pobieranie odsetek jest karane wyrokiem śmierci).

2. Król nada złotnikom przywilej prowadzenia banku. (To dało im prawo udzielania kredytu).
Zanim to nastąpiło, wystawianie noty za zdeponowane pieniądze było całkowicie nielegalne. Nadany przywilej to zalegalizował.

W 1694 r. William Patterson otrzymał przywilej założenia banku – Bank of England.


6 rad Bogatego Ojca

Sierpień 25, 2008

forum i blogi Przyjaznych Inwestorów

blogi i forum Inwestycyjne | Kursy Inwestowania | Darmowe Drobne | Bogaty Ojciec

1. Pracuj by się uczyć… nie żeby zarabiać.
Czasami wypłata jest mniej ważna niż wiedza, którą zdobywasz w pracy.

2. Czyich rad słuchasz?
Większość ludzi ma problemy finansowe, ponieważ słuchają rad niewłaściwych osób… takich, jak sprzedawcy czy ludzie biedni.

3. Bądź pokorny.
Kiedy jesteś zbyt pewny siebie, nie nauczysz się niczego.

4. Poznaj różnicę między aktywami a pasywami oraz dobrym a złym długiem.

5. Jakich pojęć nauczyłeś się podczas zajęć?
Poznałeś słownictwo związane ze swoim profilem/kierunkiem, ale czy nauczyłeś się pojęć związanych z inwestowaniem?

6. Podejmij wyzwanie: POSTANÓW zostać bogatym.
Bogactwo to TYLKO stan umysłu.